Elektryczna deskorolka – dziwactwo czy fajny pomysł na zwiedzanie miasta?

To bez wątpienia jeden z najciekawszych gadżetów ostatnich miesięcy. Elektryczna deskorolka ortodoksyjnym skaterom na pewno nie przypadnie do gustu, ale osobom, które nie lubią zbyt dużo chodzić? Czemu nie. Zwłaszcza, że początkowo horrendalne ceny tego sprzętu szybko spadają. Na pewno warto się temu gadżetowi przyjrzeć nieco bliżej.

Jak to działa?

Elektroniczna deskorolka to po prostu deskorolka z... silnikiem. W droższych i bardziej efektownych modelach jest on praktycznie niewidoczny i nikt niezorientowany w temacie nie będzie miał pojęcia, że obok przemyka gość korzystający z najnowszej technologii. Oczywiście takie deski z wysokiej półki muszą odpowiednio kosztować – np. deskorolka znanej marki Marbel została wyceniona przez producenta na bagatela 1300 dolarów.

Mniej majętni gadżeciarze oczywiście mają do dyspozycji całe morze produktów, które przypłynęły do nas w gustownych kontenerach z Chin. Takie deskorolki elektryczne kosztują już poniżej 1000 złotych, choć oczywiście swoim wyglądem absolutnie powalają. Bardziej przypominają Seagway'a, tylko że bez rączki (deskorolka podczas jazdy ustawiona w poprzek drogi i porusza się na dwóch dużych kółkach).

Mamy więc z jednej strony produkty do złudzenia przypominające zwykłe deskorolki oraz futurystyczne, nieco plastikowe zabawki. Obie deski jednak świetnie wywiązują się z tego, do czego zostały zaprojektowane – po prostu jeżdżą.

Mały silnik, a takie możliwości

Elektryczne deskorolki napędzane są najczęściej silnikami o mocach od kilkuset do nawet ponad 2000W. To w zupełności wystarczy, aby sprawnie przewieźć człowieka o przeciętnej wadze. Oczywiście im większa moc, tym większą prędkość możemy rozwinąć – topowe modele rozpędzają się do aż blisko 50 km/h! Szaleństwo.

Oczywiście takim sprzętem trzeba jeszcze sterować. Najczęściej użytkownik ma do dyspozycji specjalny pilot bezprzewodowy lub aplikację, która umożliwia sterowanie deską z poziomu smartfona. W droższych modelach natomiast producenci umieszczają panele dotykowe na powierzchni deski – wciskając panel przedni przyspieszamy, tylni oczywiście służy do hamowania.

Oczywiście w najtańszych modelach znajdziemy silniki o raczej skromnych pojemnościach akumulatorów. Z reguły taka bateria pozwala na pokonanie około 10 kilometrów, co dyskwalifikuje deskorolkę w roli „pojazdu” miejskiego. Jeśli zatem chcielibyśmy zastąpić tym sprzętem rower, musimy sięgnąć głębiej do kieszeni.

Nie tylko do miasta

Elektryczna deskorolka podbiła już miasta, ale ten sprzęt można z powodzeniem wykorzystać także do off-roadu. Na rynku są modele o dużych, pompowanych kółkach i silnym napędzie, które zapewniają masę frajdy w najtrudniejszym nawet terenie. To już jednak rozrywka dla majętnych gadżeciarzy, bo takie deskorolki potrafią kosztować tysiące dolarów.

Generalnie jednak naturalnym środowiskiem elektrycznej deskorolki jest miasto, tereny spacerowe, ścieżki rowerowe. Korzystanie z tego sprzętu daje sporo frajdy i jest to bez wątpienia ciekawe rozwiązanie dla osób, które niekoniecznie lubią się męczyć podczas spacerowania. Taka deskorolka, wyposażona w odpowiednio pojemny akumulator, może być też fajnym pomysłem na tanie i szybkie dotarcie do pracy czy na uczelnię.

 

 

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Polecane

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Dyskusja

WWW za 299 zł netto

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.